To będzie ostatni seks
poniedziałek, listopad 3rd, 2008Nadszedł w końcu ten dzień, w którym postanowiliśmy się rozstać. Widać było po nas pierwsze oznaki zmęczenia w tym związku a chcieliśmy zakończyć to póki jest jeszcze całkiem miło. Minęło już prawie półtora roku w czasie którego wydarzyło się tak wiele – zwłaszcza w dziedzinie seksu.
Od naszego pierwszego spotkania do pierwszego razu upłynęło jakieś 3 tygodnie. Już za tym pierwszym razem było całkiem fajnie ale dopiero później zaczęliśmy się naprawdę rozkręcać. Robiliśmy różne rzeczy – po paru miesiącach nawet te najbardziej zboczone. Pragnęliśmy nowych doznań, chcieliśmy ciągle czegoś więcej, mocniej. Uprawialiśmy sex często i wszędzie: w domu, w samochodzie, podczas spaceru w lesie, w kinie a nawet w autobusie komunikacji miejskiej. Nie było dla nas żadnego tabu. Zdecydowanie lubiliśmy seksualne perwersje. Wstępem do tego było wspólne sikanie a potem podcieranie się, zmiana podpasek i tamponów podczas miesiączki czy zamiana mocno używanej bielizny.
Pierwszym mocniejszym krokiem był seks analny, gdzie ja byłem stroną aktywną. Potem nam się to tak spodobało, że zamienialiśmy się rolami lub robiliśmy to wspólnie z użyciem różnych akcesoriów. Bardzo lubiłem lizać jest pupę i wkładać głęboko język w odbyt. Z czasem zaczęliśmy używać coraz większych zabawek aż doszliśmy do pełnego analnego fistingu. Tu inspiracją były filmy porno. Gdy tylko mieliśmy wolną chatę, kupowaliśmy płytki i załączaliśmy odtwarzacz DVD. Dzięki temu właśnie zasmakowaliśmy w perwersjach – zobaczyliśmy po raz pierwszy wspomniany wcześniej fisting, odkryliśmy jak przyjemne jest podczas seksu wzajemne siusianie na siebie, sikanie na twarz czy też prosto w usta oraz picie moczu partnera. Próbowaliśmy nawet różnego rodzaju tortur – ale bez przesady, tylko takich za wspólną zgodą i nie zostawiających śladów na ciele. Zgadzaliśmy się co do tego, że żadne przekłuwanie czy przypalanie ciała nie wchodzi w rachubę, jesteśmy piękni i młodzi i tak ma zostać. I zostało.
Czas jednak zaczął robić swoje i aby uniknąć rutyny czy znużenia sobą postanowiliśmy zrobić ten wyprzedający krok i pożegnać się ze sobą. Zwieńczeniem miał być ten ostatni, niesamowity raz…